Po wyjściu z toksycznego związku

PicsArt_05-24-11.49.59

(zdjęcie zrobione miesiąc po wyjściu z toksycznego związku)

KARTKA Z PAMIĘTNIKA

Cisza. Totalna cisza. Słyszę tylko równy, spokojny oddech moich śpiących dzieci. Na stoliku paruje ziołowa herbatka – melisa. Zapalam świeczkę, uwielbiam świeczki, uwielbiam magiczny półmrok. On zawsze je gasił, mówił, że zabierają tlen. To nie świeczki zatruwały powietrze w naszym domu. Jest teraz tak spokojnie, że aż dziwnie. Minął miesiąc odkąd odeszłam w wielkiej tajemnicy. Planowałam to dość długo by obyło się bez awantur, by dzieci nie były świadkami nieprzyjemnych zdarzeń. Kochałam go, bardzo go kochałam. Kogo właściwie kochałam? Kim on właściwie jest? Dezorientacja to stan, w którym żyłam przez ostatnie lata. Jestem w szoku, nie dowierzam. Czy to się dzieje naprawdę? Wywróciłam całe swoje dotychczasowe życie do góry nogami. A co to było za życie? Dobre wspomnienia mieszają się z tymi bardzo przykrymi, większość tych nieprzyjemnych wyparłam, nie chciałam tego pamiętać. A może on wcale nie jest taki zły? A może on mnie kocha? A jak nie mnie to już na pewno dzieci. Zaraz, zaraz… To co ja w takim razie robię w ośrodku dla kobiet i dzieci? Dlaczego skazałam się na status bezdomnej matki? Tak po prostu, bo coś mi się wydawało?

Przypomina mi się co czułam czekając z dziećmi na placu zabaw, aż będę mogła bezpiecznie wejść do domu, spakować siebie i dzieci w dwie torby i wyjechać. Czułam strach. Strach przeszywający do szpiku kości. Strach, że to się nie uda, że będę musiała z tym człowiekiem spędzić kolejny dzień pod jednym dachem. Ta perspektywa była niczym tortura. Czy gdyby był dobrym człowiekiem to tak bym się czuła?

Teraz centrum mojej rzeczywistości, którym był przez ostatnie lata zniknęło. Moje myśli, moje emocje, moje ciało krążyło wokół jednego człowieka. A teraz jestem ja. Sama, odpowiedzialna za siebie i swoje dzieci. Czuję się jakby jakaś część mnie umarła. Jakbym straciła coś ważnego. Przez lata walczyłam o związek, o niego, by się zmienił, by zobaczył swoje dysfunkcyjne zachowania, by zrozumiał… Próbowałam wszystkiego, przedstawiłam wachlarz przeróżnych wariantów swoich zachowań, swoich reakcji. Szukałam problemu w sobie, w swoim dzieciństwie, w swojej wadliwej percepcji, w nadwrażliwości, w uległości. Wciąż miałam nadzieję, że mam taką moc, która otworzy jego pancerz i odsłoni serce. Taka dobrze mi znajoma dziecięca naiwność, będąc dzieckiem wierzyłam, że gdy będę dobrą córeczką to zasłużę na miłość. Że gdy pomyślę życzenie przy zdmuchiwaniu świeczek na torcie to tata przestanie pić. Że gdy będę się mocno modlić to mój tata się zmieni. Wyobrażałam sobie jakby to było mieć normalny dom i wierzyłam w to aż do dorosłości, że dostanę w końcu miłość, akceptację, ciepło, uwagę. I oto jestem, poraniona, przerażona, oszukana, wyeksploatowana przez kolejnego toksycznego człowieka. Iluzja umarła, nadzieja prysła jak bańka mydlana, mgła się przerzedziła. Doszłam do ściany. Walnęłam głową w gruby mur. On się nie zmieni. NIGDY. Ty nie masz na to wpływu. ZAAKCEPTUJ TO.

Kiedy odeszłam, poczułam jakby ktoś podał mi drabinę. Może to Bóg, a może Anioł, a może jakaś magiczna siła. Oparłam drabinę o ten mur, ale nogi mam takie ciężkie… Jak ja mam się po niej wspinać gdy nie mam siły? No i co jest po drugiej stronie muru? A może jednak się cofnąć do tego co już znam? Nie, zaraz, cokolwiek będzie lepsze niż tamto. Nie wiem dokąd zmierzam. Ale jedno wiem na pewno. Tkwienie w toksycznej relacji a wydostanie się z niej łączy jedna rzecz. Totalne dno. Czarna otchłań. Nicość, pustka, beznadzieja. Smutek, żal, złość. Jest jedna różnica. Gdy tkwisz w takiej relacji może być tylko gorzej. Po tej stronie muru nie będzie inaczej. Gdy zdobędziesz się na odwagę by sięgnąć po drabinę i krok po kroku w tym całym bólu, smutku, żalu, złości, bezsilności, samotności, krok po kroku z mozołem będziesz się po tej drabinie wspinać… To będzie tylko lepiej. Czasem możesz spaść, cofnąć się o jeden szczebel. Ale nie oddawaj już swojej drabiny, nie pozwól by Ci ją zabrano. Przy murze trzyma ją nadzieja i wizja tego co może czekać Cię po drugiej stronie. Ta drabina to Twoja wewnętrzna prawda. Prawda i dobro zwyciężają zawsze. Jak nie dziś, to jutro, a jak nie jutro to kiedyś. Ale wygram tą walkę o życie. Wygram tą walkę o siebie.

—–Wpis przedstawia moją rzeczywistość niedługo po opuszczeniu toksycznej relacji—-

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s