Jeśli jesteś w rozsypce…

45285340_328163821249821_7527466138028998656_n

Jeśli czujesz się zagubiona/y, jeśli rządzą Tobą emocje, nie potrafisz nad nimi panować, jeśli nie układa Ci się w życiu, jeśli wpadasz wciąż w toksyczne relacje… Jeśli jesteś na skraju depresji albo właśnie ją przechodzisz… Jeśli nie potrafisz cieszyć się z życia… Jeśli myślisz o sobie źle, krytycznie… Jeśli masz zaniżone poczucie własnej wartości albo wręcz równe zeru… Jeśli czujesz, że musisz prosić się o czyjąś uwagę, akceptację, wsparcie… Jeśli marzysz by to wszystko się zmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… Jeśli nie jesteś szczęśliwa/y…

Zadaj sobie pytanie: GDZIE JEST POCZĄTEK? GDZIE TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO?

Większość swojego życia żyłam jak na autopilocie. Nie świadoma tego dlaczego wciąż czuję w sobie przerażającą pustkę i niczym nie jestem w stanie jej wypełnić. Ani sukcesami, ani pasjami, ani związkami… Tu na myśl przychodzi mi piosenka Urszuli:

„Czego wciąż mi brak? Przecież wszystko mam… (…)
Beznamiętnie podpalam świat
W końcu liczy się gest…
Obracam w palcach zagadkę dnia
Fala bije o brzeg…
Sama nie wiem czy szukać bram
Do ogrodu, gdzie mieszka NIC… ”

W roli bohaterki, z wdrukowanym programem pt. „coś jest z Tobą nie tak” szłam przez życie próbując udowodnić sobie i wszystkim innym swoją wartość. Nigdy jednak nie czułam się spełniona, szczęśliwa, wartościowa. Ale tym samym nie pozwalałam sobie też poczuć ogromu pustki, beznadziei, samotności, opuszczenia, który we mnie siedział. Tkwiłam więc w czymś pomiędzy co nazywamy iluzją. Tak w zasadzie można sobie funkcjonować aż do końca życia jak po drodze nie dorwie nas świadomościowa rewolucja bądź też nie wyciągniemy odpowiednich wniosków w odpowiednim czasie. Wielka miłość a w zasadzie moja wizja miłości, która upadła z wielkim hukiem, sprawiła, że brutalnie zostałam wyrwana z tak dobrze znanej mi iluzji, z mojego pudełka pozornego komfortu. Stało się to wtedy gdy dopuściłam do siebie prawdę, której tak bardzo nie chciałam widzieć. Zobaczyłam schemat, który w kółko powtarzał się w moim związku. Zobaczyłam chory taniec dwojga poranionych ludzi, z czego jedno odgrywało rolę narcystyczną a drugie współuzależnioną. Nie byłam nigdy typową ofiarą, bo buntowałam się przez cały związek i próbowałam w zdrowy sposób komunikować ale co po moich buntach gdy lęk tak bardzo trzymał mnie w układzie, z którego jak mi się wtedy wydawało nie było wyjścia.

Zaczęłam intensywną obserwację siebie i swoich reakcji emocjonalnych na określone działania czy słowa męża. Były one jak najbardziej uzasadnione ze względu na przemoc emocjonalną, psychiczną i ekonomiczną jakiej się dopuszczał jednak moje reakcje miały drugie dno. Miały swój początek, swoje źródło i było nim oczywiście dzieciństwo. Po 3-letniej terapii DDA myślałam, że mam to za sobą, a jednak okazało się, że rozmowa o traumach z dzieciństwa jest jak ścieranie kurzu z powierzchni kilku poziomowej, obszernej konstrukcji. Jak przykrycie kocykiem zwoju poplątanych nici i kabli. Wiedziałam, że by odbić się od dna potrzebuję głębszej pracy. Przekierowałam uwagę i energię na siebie, wzięłam za siebie odpowiedzialność wciąż mając cień nadziei, że mój rozwój i wyjście ze schematów zmotywuje męża. Tak się jednak nie stało.

Rozpoczęłam intensywną pracę z emocjami, przekonaniami, z Wewnętrznym Dzieckiem, z ciałem. Zrozumiałam, że przyczyną mojego stanu nie jest mój mąż i jego zachowanie ale to jak ja reaguję i co robię lub czego nie robię w związku z tym. Nie jest i nigdy nie było moją winą to, że w taki sposób mnie traktował jednak COŚ CO BYŁO WE MNIE sprawiało, że tkwiłam w tym związku, tkwiłam w iluzji, ignorowałam różne sygnały ostrzegawcze, reagowałam bardzo emocjonalnie na szantaż i manipulację i nie potrafiłam postawić wyraźnych granic przez lęk, który przepełniał mnie od dziecka. Gdy on pokazywał swoją władczą i kontrolującą twarz, automatycznie regresowałam się do pozycji małej dziewczynki, emocje ściskały mi gardło, łzy napływały do oczu. Oto ktoś kogo kocham tak mocno i tak wiele robię by uzyskać akceptację, miłość i szacunek funduje mi odrzucenie, szantaż, manipulację, brak szacunku… Eureka! Chyba skądś już to znam… Moja pierwsza relacja z takim mężczyzną to relacja z moim tatą. Wzór relacji jaki wchłonęła moja podświadomość to relacja alkoholika i osobowości zależnej. Pojawiło się pytanie… A jaką ja mam relację z samą sobą? Gdzie jestem JA? Kim jestem?

Otóż jako dziecko gdy kształtowała się moja osobowość nie miałam szansy nawiązać relacji ze swoim wnętrzem. Byłam zmuszona się od niego odciąć by przetrwać. Tak działa mózg ludzki w reakcji na traumę. Zamrożenie + wyparcie + mechanizm obronny (wejście w rolę, która umożliwia przetrwanie). Powstała też cała masa wewnętrznych przekonań, które wdrukowały się w moją podświadomość jak paskudne wirusy w oprogramowanie komputera. Kochani zadajmy sobie wszyscy pytanie… Czy to w co wierzę ma źródło w moim sercu czy jest przekonaniem? Jeśli jest przekonaniem to skąd ono się znalazło we mnie? Czy jest to moja wewnętrzna prawda? Podam Wam przykład racjonalnego myślenia, które doprowadziło mnie do głębokiej pracy mimo lęków i wszelkich mechanizmów obronnych by nie zaglądać tam gdzie boli.

Sytuacja: Przyłapuje męża na kłamstwie, oczywiście się wypiera i udaje, że nic się nie stało, odwraca kota ogonem i manipuluje, że coś mi się wydaje i jak zwykle szukam problemów tam gdzie ich nie ma. Następnie funduje mi ciche dni.

Emocje: Złość z powodu kłamstwa. Lęk przed wyrażeniem jej. Lęk przed opuszczeniem. Lęk przed wyciągnięciem konsekwencji. Smutek z powodu poczucia niezrozumienia, opuszczenia i braku szacunku. Bezsilność.

Przekonania: Za wyrażenie złości spotka mnie kara, muszę unikać konfrontacji i kłótni, mówić w łagodny sposób. Nie mogę wyciągnąć konsekwencji, bo boję się, że zostanę opuszczona, odrzucona. Jestem zbyt słaba i nie mam takiej mocy by cokolwiek zmienić. Te ciche dni to moja wina, powinnam była rozmawiać z nim inaczej. Nie zasługuje na miłość i szacunek, coś jest ze mną nie tak. Miłość = cierpienie.

Analogiczna sytuacja z dzieciństwa: Ojciec coś mi obiecał. Jak zwykle nie dotrzymał obietnicy. Idę do niego i staram się łagodnie zwrócić mu na to uwagę, powstrzymując złość. Boję się wyrazić złości bo ojciec jest większy, silniejszy, wiem, że potrafi być też agresywny. Ojciec udaje, że nie wie o co chodzi i, że niczego mi nie obiecywał. Zaczynam myśleć, że może faktycznie mi się wydawało, ale w głębi duszy cała kipię ze złości. Czuję się zawiedziona, nierozumiana, bezsilna. Nie wyciągam żadnych konsekwencji z lęku przed opuszczeniem, jestem dzieckiem, nie dam sobie rady sama. Tata ma władzę i kontrolę a ja choćbym się buntowała, nie mam nic do powiedzenia. Biorę za to odpowiedzialność i czuję poczucie winy oraz wstyd, że to ze mną coś musi być nie tak skoro tata traktuje mnie bez szacunku, nie okazuje mi miłości i zrozumienia. Zbyt ciężkie byłoby dla mnie jako dla dziecka dopuszczenie do siebie prawdy, że mój tata ma zaburzoną osobowość i nie potrafi mnie kochać.

I teraz kluczowa praca do wykonania:

Podświadoma podróż w czasie do sytuacji z dzieciństwa jako dorosła kobieta. Zobaczenie tej sytuacji i poczucie emocji dziecka. Złości, lęku, żalu, smutku, bezsilności. Danie dziecku poczucia, że nie jest samo, pozwolenie na wyrażenie emocji jeśli jest to możliwe, wytłumaczenie mu, że ta sytuacja nie jest normalna i nie powinno do czegoś takiego dojść. Wytłumaczenie, że to nie wina tej dziewczynki i, że z nią wszystko jest w porządku. Spojrzenie ojcu w oczy z pozycji dorosłej kobiety i sformułowanie oskarżenia. „Oskarżam Cię o niedotrzymanie obietnicy. Oskarżam Cię o obojętność wobec emocji i potrzeb swojego dziecka. Oskarżam Cię o to, że nie potrafisz dać miłości, szacunku i zrozumienia własnemu dziecku.” Na dalszych etapach terapii jest możliwe spojrzenie z akceptacją na osobę, która nas krzywdziła w dzieciństwie i próba wybaczenia z pozycji dorosłego, jednak nie należy się do tego w żaden sposób zmuszać. Najważniejszym jest by otoczyć opieką skrzywdzone dziecko. Po sformułowaniu oskarżeń, poczuciu emocji, warto przytulić swoje Wewnętrzne Dziecko jeśli na to pozwoli oraz sformułować nowe przekonania np. „Jesteś wspaniałą, wartościową, mądrą dziewczynką. Wszystko jest z Tobą w porządku. Zasługujesz na miłość i wszystko co najlepsze. Masz prawo do czucia i wyrażania wszystkich emocji. ”

Mam nadzieję, że zdołałam Wam wytłumaczyć obrazowo istotę pracy z Wewnętrznym Dzieckiem w kontekście toksycznych relacji i nie tylko.

TO TY TWORZYSZ SWOJE ŻYCIE. ZAWSZE MASZ WYBÓR W CO WIERZYSZ I JAKIE DZIAŁANIA PODEJMUJESZ. TY KREUJESZ SWOJĄ RZECZYWISTOŚĆ. NIKT NIE MA NAD TOBĄ WŁADZY DOPÓKI BIERZESZ ZA SIEBIE PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s