Po uwolnieniu się z toksycznego związku…

29598026_225828591489967_8500295338448971663_n

Toksyczny związek pozostawia wiele śladów na duszy i ciele. Po przejściu przez toksyczny związek zmieniamy nasze postrzeganie świata i ludzi. W języku angielskim osobę, która wyszła z toksycznego, przemocowego związku nazywa się „survivor”. Survivor to ktoś, kto przeżył, przetrwał traumatyczne, drastyczne wydarzenia. Można to nawet przetłumaczyć jako „niedobitek”. Ktoś na skraju wyczerpania, kto ostatkami sił się uratował.

Po wyjściu z toksycznego związku przeżywamy prawdziwą żałobę. Nie dość, że żałobę po związku to jeszcze po iluzji miłości, której tak naprawdę nie było. Opłakujemy coś co nie było zgodne z rzeczywistością. Naszą wizję drugiej osoby, iluzję. Coś w nas umiera. Dlatego tak boli. Nie chodzi tylko o tą drugą osobę i uczucie do niej. Umiera część nas zwana niewinnością. Ta wspaniała dziecinna niewinność, przekonanie, że każdy człowiek ma serce. Że każdy ma w sobie coś dobrego. Że nikt nie ma złych zamiarów i intencji, co najwyżej ludzie popełniają różne błędy.


Do głowy by nam kiedyś nie przyszło, że są ludzie okrutni, perfidni, bez empatii, bez
sumienia. Z premedytacją krzywdzący innych ludzi dla własnej korzysci. I nagle BAM! Zderzamy się ze ścianą. Bo oto osoba, której oddaliśmy swoje serce okazuje się być takim właśnie gadem. I umiera nasza idealna, niewinna wizja ludzkości. Zaczynamy widzieć ludzi takimi jakimi są. A jest wielu ludzi nieżyczliwych, obłudnych, toksycznych, narcyzów, psychopatów…

Paradoks polega na tym, że toksyczny związek tak naprawdę może nas wyzwolić. Jeśli zatrzymamy się na chwilę, przestaniemy uciekać, przeżyjemy bolesne emocje i żałobę, odkryjemy jak cholernie ogromną siłę musimy mieć w sobie, że w ogóle coś takiego przetrwaliśmy! Dotrzemy do głębi siebie gdzie kryje się prawda o nas. Kim jesteś? Jeśli nie uciekniemy szybko np w kolejny toksyczny związek to mamy szansę przeżyć trudny ale piękny czas. Czas, w którym będąc pod ścianą spotykacie się ze swoimi najtrudniejszymi emocjami po to by po nich jak po drabinie przejść na drugą stronę gdzie jest pięknie. Gdzie jest miłość. Gdzie jest prawda. Gdzie jest Wasza integralność ❤

Toksyczny związek – moja historia

29197225_216903275715832_1977757105888161802_n

Rozstanie to nigdy nic przyjemnego. Z toksycznego związku wychodzi się jednak poturbowanym, ze złamanym sercem i złamaną duszą. Krzywda emocjonalna jaką wyrządza osoba toksyczna czy to jest psychopata, socjopata czy narcysta jest olbrzymia.
Po dorastaniu w domu dysfunkcyjnym z ojcem psychopatą, agresywnym alkoholikiem i współuzależnioną mamą nie potrafiącą wziąć odpowiedzialności za swoje życie i życie swojego dziecka, wyszłam do świata z maską silnej bohaterki, bardzo wewnętrznie poranionej. Pragnęłam miłości bardziej niż czegololwiek. Moim marzeniem było stworzyć dom jakiego sama nie miałam.
Pojawił się on, dużo starszy, przystojny, robił wrażenie. Niewiele o sobie mówił, dużo pytał. Dał mi dużo uwagi, poczucia, że jestem ważna, że ktoś zwrócił na mnie uwagę, że ktoś mnie podziwia. Mieliśmy tą samą pasję, on zgadzał się z moimi poglądami na życie. Często dzwonił, często pisał, mówił piękne słowa, zabierał w piękne miejsca. Słuchał uważnie gdy opowiadałam o swoich ranach z dzieciństwa. Wpadłam po uszy, zakochałam się.
Było wiele sygnałów, że coś jest nie tak. Były podejrzane smsy, były kłamstwa, próbowałam odejść. Ale było mi tak bardzo źle bez niego, mając w pamięci to jaki był na początku i jak wartościowa się wtedy czułam, cierpiałam tortury… Tęskniłam, nie mogłam się pozbierać a gdy odezwał się wpadałam mu spowrotem w ramiona i wszystko wybaczałam, wierzyłam, że się zmieni. Wierzyłam w jego SŁOWA.
Przestałam czuć, że jestem tą jedyną najważniejszą, wciąż czułam, że nie mogę mu ufać ale zmuszałam się do tego, okłamywałam sama siebie. Tak bardzo chciałam mieć rodzinę. Tak bardzo chciałam by ktoś mnie kochał. Ktokolwiek. Zaczęły się subtelne uwagi, codzienna delikatna krytyka. Każde takie słowo trafiało wprost w moją ranę z dzieciństwa, poczucie, że nie jestem wystarczająco dobra, wartościowa by zasłużyć na miłość i akceptację.
Buntowałam się, podświadomie wiedziałam, że nie tak powinien wyglądać zdrowy związek. Byłam karana albo ciszą i ignorowaniem albo krzykiem i agresją słowną. Gdy komunikowałam, że nie akceptuję takiego traktowania otrzymywałam albo odpowiedź obwiniającą mnie „jakbyś nie strzelała fochów i nie narzekała to by było wszystko w porządku” albo z ang. gaslighting czyli „niee no coś Ty, coś Ci się wydawało..”, „Ty to zawsze wszystko źle odbierasz” czyli negowanie, że cokolwiek negatywnego z jego strony miało miejsce. Zawsze ten sam powtarzający się w kółko schemat. Wciąż myślałam co zrobić inaczej, co powiedzieć żeby zrozumiał, żeby do niego dotarło, że jego zachowanie mnie boli. Chodziłam na paluszkach ciężko pracując na to by Nam się jakoś układało.
Wzięliśmy ślub co było moją nadzieją na zacieśnienie więzi (której nie było) i pogłębienie miłości (która była jednostronna). Pojawiły się dzieci, zostałam uziemiona w domu, straciłam swoją niezależność. Zostałam kurą domową bez dostępu do domowego budżetu. Robiłam się coraz mniejsza, coraz słabsza, coraz bardziej nieszczęśliwa. Żebrałam o odrobinę uczucia, uwagi… Zadowalałam się ochłapami, była to dla mnie iluzja miłości, wspomnienie tego jak było na początku. Ale czułam się bardzo samotna. Nie ważna, bezwartościowa. Robiłam dobrą minę do złej gry wśród rodziny i znajomych. Często płakałam, słyszałam, że coś jest ze mną nie tak, że przesadzam, że jestem nadwrażliwa ze względu na moje dzieciństwo. „No i czego znowu ryczysz??” Jakakolwiek próba konwersacji sprawiała, że czułam się jak na polu bitwy gdzie wygrana nie jest możliwa.
Zaczęłam poszukiwać odpowiedzi na pytanie „co tu się do cholery dzieje?” „Dlaczego ja?” „Dlaczego ja się tak czuje?” „Dlaczego on się tak zachowuje?”. Trafiłam na literaturę, filmiki na YouTube, blogi i juz wiedziałam, że jestem w toksycznym związku. Zaczęłam skupiać się na sobie i swoich emocjach, zaczęłam pracować nad sobą. Było coraz gorzej stałam się „wariatką”, „głupią” i „powinni mnie zamknąć w psychiatryku”. Wszystko robiłam nie tak, „co z Ciebie za żona, co z Ciebie za matka” słyszałam wciąż. Ale powtarzałam sobie „to nie prawda, to nie prawda”. Nauczyłam się niedefensywnej komunikacji i trenowałam na żywym przykładzie, robiłam wszystko by jak najbardziej stawać za sobą. Iluzja zaczęła powoli umierać. Mąż zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz. Twarz człowieka bez sumienia, bez empatii, bez serca… Twarz człowieka nie potrafiącego kochać, niedojrzałego emocjonalnie narcysty.
Podjęłam decyzję by ewakuować się z tego układu, by ratować siebie i dzieci. Zrozumiałam, że jestem ofiarą przemocy emocjonalnej i finansowej. Nie wiedząc dokąd jadę, gdzie będę mieszkać, nie mając zbyt wielu pieniędzy spakowałam dwie walizki, wzięłam dzieci pod pachę i wyruszyłam w świat. Oczywiście nic nie powiedziałam mu o swoich planach żeby oszczędzić sobie i dzieciom stresu a także z takiej prostej przyczyny, że zwyczajnie bałam się jego reakcji.
Dziś jestem w zupełnie innym miejscu w życiu i niestety nadal muszę mierzyć się z wieloma wyzwaniami, jestem zmuszona widywać człowieka, który tak bardzo mnie skrzywdził ze względu na dzieci. Oddałam mu kiedyś całe swoje serce a on je podeptał, oddałam duszę a on ją złamał na pół i wyrzucił. Kochałam go bardziej niż siebie i już nigdy.. nigdy już nikomu nie pozwolę się skrzywdzić!

List do Waszych Wewnętrznych Dzieci

28577133_211848442887982_2724532880403856118_n

Do wszystkich Wewnętrznych Dzieci w dorosłych z trudnym dzieciństwem:

Drogie Dziewczynki, Drodzy Chłopcy,

Mimo, że mieszkacie w ciele dorosłych, nadal jesteście dziećmi. Czasem krzyczycie, czasem płaczecie, często nikt Was nie widzi. Często czujecie się niechciane, niekochane, nierozumiane. Nie mieliście dojrzałych emocjonalnie rodziców, nie potrafili dać Wam ciepła i miłości. Przeżyliście wiele traum. Byliście tacy mali, tacy niewinni, nie zdolni by zrozumieć dlaczego się Wam to przytrafia. Często obwinialiście siebie za błędy dorosłych. To nie była Wasza wina. Często opiekowaliście się dorosłymi lub rodzeństwem. To nie była Wasza rola, to nie była Wasza odpowiedzialność. Niektórzy z Was byli bici, niektórzy byli wykorzystywani seksualnie, niektórzy byli manipulowani, wciągani w chore gry dorosłych. Niektórzy byli świadkami horroru i dorastali w samym środku piekła. Niczym sobie na to nie zasłużyliście. To takie niesprawiedliwe. Nie mogliście zrobić nic by zmienić bieg wydarzeń. Skazani byliście na takie a nie inne dzieciństwo. Musieliście zrezygnować z części siebie by się dostosować, by przetrwać.

Nie było Wam dane być spontanicznymi, radosnymi dziećmi bez zmartwień i większych stresów. Dysfunkcyjne domy to była Wasza codzienność, Wasza rzeczywistość. Często gdzieś z boku, często nie widzialni, często karani za wyrażenie jakiegokolwiek sprzeciwu. Nie mogliście się złościć, nie mogliście się smucić. Nie mogliście być sobą. Musieliście dopasować się do sytuacji panującej w domu. Musieliście pasować w ramki, które przygotowali dla Was rodzice. Nie akceptowani, często poniżani, często ignorowani.

Wasza naturalna wspaniałość, niezwykłość, ciekawość świata została stłamszona i zastąpiona toksycznym wstydem. Poczuciem winy. Wasz uśmiech nie był odwzajemniany. Nieszczęście i dysfunkcje Waszych rodziców, których bezinteresownie kochaliście zostały na Was przeniesione. Często czuliście się emocjonalnie lub też fizycznie opuszczeni. Niektórym z Was zabrakło mamy, niektórym taty, a niektórzy zawsze byli lub czuli się sami.

Weszliście w dorosłe życie już z ogromnym bagażem doświadczeń, trosk, fałszywych przekonań. Tak głodni miłości, akceptacji, zrozumienia. Poranieni, straumatyzowani, zagubieni. Ale Wy Wewnętrzne Dzieci nadal jesteście dziećmi. Nigdy nie przestaniecie marzyć, że dostaniecie to czego Wam zabrakło. Nigdy nie przestaniecie mieć nadziei, że ktoś przyjdzie i Was przytuli.

Tak mi przykro Maluszki, że to Was spotkało…

DO WAS DOROSŁYCH, MAJĄCYCH W SERCU SWOJE WEWNĘTRZNE DZIECKO

Ono czeka na Was. To wy dziś jesteście dorośli. To wy dziś jesteście za nie odpowiedzialni. To wy dziś możecie powrócić do swojej małej Wewnętrznej Dziewczynki czy Chłopca. To Wy możecie dać im wszystko to czego kiedyś zabrakło. A tym samym sobie. Możecie stać się jednością. Możecie stać się pełnią. Możecie się zintegrować. Możecie się pokochać. Jest to proces. To nie stanie się od razu. Cierpliwości. Ale dziś możecie zrobić pierwszy lub kolejny już krok. Emocje doprowadzą Was do celu. Nie uciekajcie od nich. Przeżyjcie je. Dajcie sobie i swoim Wewnętrznym Dzieciom akceptację, pozwolenie na wyrażanie siebie.

Kochani wielu z Was pisze do mnie, każdy z Was ma jakąś unikatową i często bardzo smutną historię. Moje serce jest z Wami. Moja dusza jest z Wami. Jesteście wspaniałymi ludźmi. WSZYSCY. Nie ważne pod jaką skorupą się ukrywacie, za jaką maską, jaka ilość traum i fałszywych przekonań jest w Was. Wasze wnętrze jest wspaniałe.

Viola – Fenix ❤

W jaki sposób narcyz manipuluje?

gaslightcover.0

 

W jaki sposób narcyz manipuluje?

1. Cykl: idealizacja-dewaluacja-porzucenie

Nagłe przejście z bajkowego love story, traktowania Ciebie jak ideał do subtelnych uwag, ciągłej krytyki, często ukrytej, negowania zasadności Twoich potrzeb czy preferencji. W fazie idealizacji zaczynasz czuć, że nigdy się tak wcześniej nie czułaś/nie czułeś i jesteś jak na emocjonalnym haju. Związek z narcyzem to jak uzależnienie od narkotyków. Początkowo jest wspaniale, następnie narcyz odbiera Ci dopływ narkotyku czyli swoją uwagę, uczucia, staje się wycofany bez wyraźnego powodu. Zaczyna dawać Ci coraz mniej oczekując więcej i więcej. Zrobisz wszystko by znów mieć choć odrobinę człowieka, którym był (a raczej, którego udawał) na samym początku relacji. Gdy maska zaczyna spadać i zaczynasz orientować się w czym tkwisz, bardzo często następuje porzucenie. Porzucenie niekoniecznie znaczy koniec relacji, często jest to totalne wycofanie się fizyczne i emocjonalne, ignorowanie Cię, tzw. silent treatment (ciche dni). Niektórzy narcyzi na tym etapie porzucają całkowicie, wchodząc w kolejną relację, którą często zaczęli jeszcze będąc z Tobą. Bardzo często porzucenie, obrażenie się na amen jest też reakcją osobowości narcystycznych na sprzeciw, na postawienie granic, bądź zwrócenie uwagi na ich nieakceptowalne zachowanie. Ten mechanizm nie występuje tylko w związkach ale również w innych relacjach.

NARCYZ NIE POTRAFI ZNIEŚĆ LUDZI NIEZALEŻNYCH, STAWIAJĄCYCH GRANICE ORAZ ASERTYWNYCH. Będzie robił wszystko by pozbawić Cię tych cech lub jakichkolwiek ich przejawów.

Taką metodą manipulacji narcyz często skutecznie wywołuje w nas poczucie winy. Ma to na celu odwrócenie uwagi od jego zachowania i sprawienie byśmy skupili się na naszej REAKCJI i czuli się winni, że np. źle zareagowaliśmy, zbyt gwałtownie, dobraliśmy źle słowa itp. Prawda jest taka, że to dysfunkcyjne zachowania narcyza są problemem a nie Twoja reakcja na nie. Po narcystycznym porzuceniu ofiara często czuje się bezwartościowa, wydrenowana z energii, zagubiona i totalnie zdezorientowana.

2. GASLIGHTING jest to technika używana przez przemocowców w celu przekonania Cię, że z Twoją percepcją jest coś nie tak. Narcyz będzie Cię przekonywał, że nieprawidłowo postrzegasz rzeczywistość, że coś Ci się wydaje, może nawet wpierać Ci chorobę psychiczną. W skrajnych przypadkach może nawet specjalnie chować przedmioty w domu lub przekładać i wpierać Ci, że Ty to zrobiłaś/łeś. W wyniku gaslightingu ofiara przestaje ufać sobie, swoim odczuciom, przestaje słuchać intuicji, przestaje wierzyć, że to co widzi i czego doświadcza jest rzeczywiste. Gaslighting sprawia, że zaczynasz kwestionować siebie i wierzyć, że może to z Tobą jest coś nie tak.

Przykłady gaslightingu:
„Powiedziałaś/łeś tydzień temu, że (…) nie pamiętasz?” – takie słowa nie padły nigdy z Twoich ust ale zaczynasz się zastanawiać, że może faktycznie i zapomniałaś/łeś.

” Nic takiego nie miało miejsca, znowu sobie coś ubzdurałaś/łeś!”

Mój przkład: wieczorem po umyciu zębów odłożyłam szczoteczkę do swojego kubka, rano jej tam nie było. Pytam narcyza: „Widziałeś gdzieś moją szczoteczkę?”, odpowiada: „Nieee..”. Po chwili znajduję ją w jego kosmetyczce. Pytam: „Czemu schowałeś moją szczoteczkę do swojej kosmetyczki?”, narcyz odpowiada: „Dlaczego miałbym to robić, pewnie Ty to zrobiłaś i nie pamiętasz!”. Czułam się jakbym postradała zmysły i zaczęłam wierzyć, że może mamy w domu duchy. 

3. Smear campaigns (oczernianie Cię za plecami)

Narcyz bardzo często trzyma w zanadrzu cały harem potencjalnych ofiar. Mogą być to kontakty do byłych partnerów lub np. konto na portalu randkowym. Bardzo często będąc z Tobą jednocześnie obsmarowuje Cię za plecami do swoich potencjalnych kolejnych celów lub do członków rodziny/przyjaciół itd. Oczywiście o tym nie wiesz. Bardzo często narcyz poza domem jest czarującym, niemal nieskazitelnym człowiekiem. Stara się utrzymywać wciąż krąg ludzi, którzy go wielbią czy zwyczajnie lubią. Przygotuj się, że w jego kręgu zawsze będziesz ta zła/zły i nikt nie Ci nie uwierzy w to co działo się za zamkniętymi drzwiami. Będziesz przedstawiana/y jako wariatka/wariat.

4. Triangulizacja

Celowe wywoływanie Twojej zazdrości i braku poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa poprzez mówienie o swoich byłych partnerach, utrzymywanie z nimi kontaktu, porównywanie Cię do innych. Może być to również celowe podkładanie zdjęć lub przedmiotów należących do byłych partnerów lub potencjalnych partnerów (np koleżanek/kolegów) tak by zostały znalezione. Wywołuje to poczucie, że w związku wciąż jest ktoś trzeci. Często partner narcyza zaczyna też bawić się w detektywa ze względu na narastający brak zaufania.

5. Dwie twarze (lub więcej)

Nie możesz pojąć jak to jest możliwe, że jedna osoba potrafi w jednej chwili być wspaniała, a w innej zachowywać się jakbyś był/a wrogiem nr 1. Nie wiesz czego się spodziewać, chodzisz na paluszkach, żyjesz jak na tykającej bombie. Stres staje się nieodłączną częścią Twojej codzienności. Na zewnątrz partner wychwala Cię pod niebiosa a w domu urządza Ci piekło. Wieczorem wszczyna istną awanturę z błahego powodu a rano pyta jakby nigdy nic się nie stało: „Co tam dzisiaj robimy?” albo „Co na śniadanie?”. Stawia Cię to w świetle totalnej dezorientacji, czujesz się jak we mgle, nie wiesz już co jest prawdą a co nie, z kim Ty tak właściwie jesteś w relacji? Kto to jest? Nie potrafisz zdefiniować tego człowieka, bo zmienia swoje oblicza tak często jak mu wygodnie w zależności od sytuacji. Potocznie sprawę ujmując wciąż zastanawiasz się „O co tu do jasnej cholery chodzi??”.

Pisząc tekst posiłkowałam się m.in. książką „Power” Shahidy Arabi.

Polecam film „Gaslight” („Gasnący płomień”) z 1944 roku.

Narcystyczne zaburzenie osobowości

31398105_234881163918043_4470769924174707979_n

 

Czym charakteryzuje się to zaburzenie?

 BRAK EMPATII (współoddczuwania)
Jest to spowodowane zaburzeniami w obszarze mózgu odpowiedzialnym za empatię (neurony lustrzane). Warto zaznaczyć, że osoby te potrafią udawać współczucie i czułość, zazwyczaj kiedy chcą uzyskać jakąś korzyść.

 Traktowanie innych ludzi przedmiotowo. W umyśle narcyza inni ludzie potrzebni mu są „po coś”. Bardzo często ich celem są ludzie, którzy są mu w stanie dać dużo „pokarmu” emocjonalnego, energetycznego lub inne korzyści w tym materialne czy wizerunkowe. NARCYZ NIC NIE ROBI BEZINTERESOWNIE.

 Domaganie się bezwarunkowej lojalności i podziwu. Zachowanie typu „Pan i władca”. Jeżeli narcyz zostanie skrytykowany w jakikolwiek sposób, nawet jeżeli będzie to subtelna uwaga lub jego oczekiwania nie zostaną spełnione możemy spodziewać się kary w postaci agresji lub milczenia a następnie zemsty.

 Oczekiwanie, że będzie się traktowanym na specjalnych warunkach. Nie stosowanie się do ogólnie panujących zasad. Ustalanie własnych zasad, do których INNI powinni się stosować.

 Fałszywa postawa, że nie dba co myślą o nim/niej inni a w rzeczywistości bardzo ważny dla narcyza jest wizerunek. Narcyz potrafi zrobić bardzo wiele by być dobrze postrzeganym.

 Ukryta zazdrość. Narcyz zazdrości osobom, które widzi jako wyżej postawione np z lepszym statusem społecznym, majątkowym. Potrafi podlizywać się takim osobom i okazywać im podziw w celu otrzymania korzyści. Ma poczucie, że powinno się zadawać z ludźmi o pewnym prestiżu, często gardzi ludźmi w jego pojęciu „gorszymi, słabszymi”. Może też zazdrościć swojemu partnerowi np że jest lepiej wykształcony i wtedy będzie próbował to deprecjonować komentarzami typu „takie studia to każdy by zrobił”, „jakbym chciał to też bym był magistrem ale to tylko nic nie znaczący papier” itp.

 Wysoka umiejętność manipulacji i szantażu emocjonalnego często bardzo ukrytego pod przykrywką dobrych intencji, troski itd. Wzbudzanie poczucia winy w drugiej osobie nawet jeśli nie zrobiła nic złego.

 Nie umiejętność przyznania się do winy/błędu. Zawsze winny jest ktoś inny lub coś się wydarzyło co usprawiedliwia dany czyn. Narcyz nie ma wyrzutów sumienia. Jeżeli nawet mówi „przepraszam” to nie jest to szczere, jest to w jakimś celu.

 Podzielona osobowość. Taka osoba ma dwie lub więcej twarzy. Potrafi zachowywać się jak dobry człowiek ale nagle bez mrugnięcia okiem potrafi totalnie zmienić swoje zachowanie na coś zupełnie przeciwnego. Często cel takiej osoby ma poczucie, że nie może jasno określić jaka ta osoba jest i nie wie też co się po niej spodziewać.

 Narcyz nie znosi nudy. Często takie osoby mają potrzebę by ciągle coś się działo, uwielbiają dramaty oczywiście fałszywie głosząc, że cenią sobie spokój i harmonię. Uwielbiają plotki, niedomówienia, zamęt. Często mają też wielu partnerów gdyż jeden po jakimś czasie nie jest już dla nich ciekawy i ekscytujący. Patologicznie kłamie niejednokrotnie bez większego powodu. Sprawia mu przyjemność gdy ludzie nabierają się na te kłamstwa, daje mu to poczucie władzy.

 Brak poszanowania dla cudzych preferencji i narzucanie własnych. Negowanie zasadności odczuć, potrzeb czy poglądów drugiej osoby w sposób jawny lub ukryty.

Bardzo ważne jest to, że jeżeli ktoś ma jedną czy dwie powyżej wymienione cechy nie oznacza to od razu, że ma narcystyczne zaburzenie osobowości. Dopiero gdy osoba spełnia większość lub wszystkie kryteria można mówić o zaburzeniu. Są różne poziomy narcyzmu, te bardziej zaawansowane są niemal niemożliwe do zmiany. Narcyz żyje w tak potężnym zaprzeczeniu, że przyznanie się samemu przed sobą, że ma ze sobą problem jest graniczące z cudem, co nie oznacza, że się w ogóle nie zdarza ale są to wyjątki.

Narcyzem może być zarówno mężczyzna jak i kobieta. Jest też narcyzm jawny i narcyzm ukryty. Bardzo często narcyzi jawią się jako inteligentni, sympatyczni, pomocni ludzie. Najczęściej maska spada w momencie gdy postawimy narcyzowi granice lub nie zachowany się tak jakby narcyz tego oczekiwał.

Życie z narcyzem to pasmo traum i dramatów mniejszych i większych. To ciągła huśtawka i brak poczucia bezpieczeństwa, spokoju i harmonii. To traumatyczne powiązanie z ang. trauma bonding jest najczęstszym powodem, dlaczego tak ciężko jest odejść, a nawet gdy zostawimy taką relację, rekonwalescencja jest długa i trudna i nadal jesteśmy narażeni na wpływ emocjonalny takiej osoby.

W planach mam przygotowanie nagrania z konkretnymi radami popartymi wieloma publikacjami jak również moim własnym życiowym doświadczeniem. Znajomość problemu bowiem nie wystarczy gdy ma się w swoim życiu taką osobę. Potrzebna jest samodyscyplina i konkretne działanie by wypisać się z tej chorej narcystycznej gry.

Przede wszystkim pamiętajcie: NIE JESTEŚCIE W TYM SAMI.

Zapraszam do obejrzenia filmiku na ten temat:

https://youtu.be/PFYjl5x-lwk

Ściskam Was Kochani  Viola-Fenix